O autorze
Nie może napluć rzeczywistości w mordę, więc stara się chociaż kopnąć ją w kolano. Jeżeli nie pisze, albo nie gada, to znaczy, że je albo śpi.

Moc absurdalnie sprzecznych skrajności, które klej z poczucia humoru i sarkazmu w kupie trzyma.

Pisze też na www.mamwatpliwosc.blog.pl
Fanpage na FB: Mam wątpliwość

______________
e-mail: radomska_to@op.pl

Prawdziwe, polskie wakacje...

Każdy prawdziwy Polak co roku musi zabrac swoją prawdziwą rodzinę, którą oczywiście kocha, choć nie umie polubić ani uszanować, nad Bałtyk. Rodzinny urlop nie spedzoy nad morzem w ogóle się nie liczy. Ostatecznie, akceptowalną alternatywą wakacyjną, są wakacje spędzone na pieleniu marchewki i grillowaniu kiełbasy na Spółdzielczych Ogródkach Działkowych. Jak jednak powszechnie wiadomo, ich przyszłość sto pod znakiem zapytania, A Bałtyk był, jest i będzie. Zimny, brudny i brzydki. Głupi populiści twierdzą, że wakacje spędzone w górach są lepsze, ale tam nie ma piwa w plastikowych kubkach i człowiek się poci tylko wtedy, kiedy coś robi, a robienie czegokolwiek na urlopie jest sprzeczne z jego podstawowymi założeniami i absurdalne. Rodzina powinna spędzić wakacje nad morzem i kropka.



Dla żony

Jeżeli jedyną myślącą osobą w rodzinie jest kobieta, a zarabiającą, a więc tym samym podejmującą decyzję – mężczyzna, z pewnością, aby zaoszczędzić, kwatery zostaną dla nich wynajęte co prawda jak najbliżej morza (Koszalin, Kudowa Zdrój), jednak bez wyżywienia. Rezultat jest taki, że kobieta jeszcze przed wyjazdem zdaje sobie sprawę ze swojej sytuacji i już nie stresuje się nagłymi przygodami, które mogłyby ją spotkać na urlopie. Spokojnie robi zakupy i gotuje obiad i może się zachowywać jak gdyby nigdy nic w jej życiu się nie zmieniło. Jednocześnie dziękując mężowi, że to domowe nicnierobienie może kontynuować na wakacjach i to na świeżym powietrzu. Rutyna jest wszakże ponoć źródłem poczucia bezpieczeństwa, a poczucie bezpieczeństwa to przecież pierwsza potrzeba, którą rodzina powinna zaspokajać.

Małżonek w bonusie dorzuca jeszcze lepienie z dziećmi babek z piasku przez 14 dni i 10 godzin bez ustanku, bez względu na pogodę, a co za tym idzie – przyjemność smarowania rozryczanych, poparzonych słońcem milusińskich śmietaną (last minute w Bułgarii), tudzież wsadzania im czopków w tyłki mające na celu zbicie wysokiej gorączki (Bałtyk-bo tam wysoka temperatura jest wpisana w cene wyjazdu. Przy klasycznych 14 stopniach i polskiej zadziorności pt. „jak to kurwa, ja się nie wykąpię?!”- angina gwarantowana)

Wbrew pozorom urlop to świetny czas na odchudzanie. Pierwszy, tradycyjny nadmorski posiłek, składający się ze świeżej, rozmrażanej raptem sześć razy ryby, jest gwarancją dwudniowej kuracji, oczyszczającej nasz układ trawienny ze złogów i toksyn. Apetyt odbiera także nieznośne Słońce, albo wynikająca z jego notorycznego braku rekompensowanego zimnym piwem- angina. Kolejny czynnik mający zbawienny wpływ na naszą sylwetkę to roznegliżowani turyści towarzyszący nam w czasie posiłków. Nic tak nie odwraca uwagi od posiłku, jak faktura męskich genitaliów skryta jedynie w kąpielowych slipach. Patrzenie na te prawie nagie ciała, sprawia, że nawet najuboższa wyobraźnia zaczyna torturować widza niechcianymi wizjami i dociera do niego, dlaczego tak bardzo kocha jednak polską złotą jesień. Bon apetit!

Dla dzieci

Jeżeli ojciec jest wybitnie leniwy, to dzieci prawdopodobnie zobaczą morze tylko na pocztówkach i jeśli będą grzeczne to pozwoli on zabrać je do domu. Jeżeli w przypływie miłości lub chmielu, rodzina wybierze się jednak razem na plażę, to musi być niezwykle ostrożna i najlepiej wykopać dla dzieci głęboki na 2 metry grajdoł z którego nie wolno się im będzie ruszać. Dzieci należy także jakoś oznaczyć -zupełnie jak worek na buty w podstawówce. Jeżeli noszą tak oryginalnie imiona, jak Amelia, Oliwia, Kuba czy Etinette, jest szansa, że uciekając przed deszczem (to Bałtyk) zgarniemy do domu obce dziecko. Jeszcze się okaże, że więcej je i gada i dopiero wtedy zaczną się problemy. Aby uniknąć takich nieporozumień, rodzice powinni w bardziej kreatywny sposób podejść do procesu nadawania dziecku imienia, używając do tego na przykład nazw egzotycznych owoców. W języku niemieckim.
Tyle w kwestii pociech, urlop jest wszakże także dla dorosłych.

Dla głowy rodziny

Skoro małpom udało się wyprostować, wyhodować kciuk i mowę, to i typowy ludzki samiec powinien być w stanie zdobyć się na odrobinę ogłady i obycia. Przede wszystkim nie powinien dać ponieść się euforii za każdym razem, kiedy ujrzy kran z bieżącą wodą i nie robić sobie z nim zdjęć. Również niemile widziane jest głośne wyrażenie oburzenia („Pojebało was?”) na widok nadmorskich cen. Przelewanie najtańszego piwa z Biedronki w markowe puszki albo plastikowe kubki, żeby pokazać współwypoczywającym, że go stać, również powinno odbywać się dyskretnie. Płacenie w sklepie kolejną, świeżo wyplutą przez bankomat stówką, także jest daremne – pani w spożywczym jest małym psychologiem, zna się na swoim fachu i ludziach i wie, jak bardzo ufny jest Provident.

Wady

Zdaję sobie sprawę, że mój opis wakacji brzmi nieco sielankowo, trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że taki urlop ma także wady, a w zasadzie jeden podstawowy mankament, gorszy od kapryśnej pogody i cen piwa. jak sama nazwa wskazuje, rodzinne wakacje trzeba niestety spędzać z członkami swojej rodziny.. Plotki głoszą, że czas spędzony wspólnie z bliskimi ma na celu poprawianie wzajemnych relacji i rodzinnej atmosfety. Ludzie w plotki wierzą, stąd pewnie tylu turystów chodzących ze sobą jak gimnazjaliści pod rękę i kupujący sobie gofry i plastikowe pierścionki z automatów. Mój sceptycyzm i pragmatyzm każe jednak stwierdzić, iż na straży właściwych stosunków rodzinnych stoi rozmieszczenie ich członków w innych miastach, a ostatecznie pomieszczeniach.


Mimo wszystko życzę moim czytelnikom, z zazdrością, udanych wakacji śląc im masę gorących myśli z czwartego piętra mego ponurego bloku. Nie z sympatii, ot, żeby się razem ze mną od tego gorąca się podusili.Buziaczki :*


__________________

I zapraszam na FB : Mam wątpliwość
Trwa ładowanie komentarzy...